środa, 11 marca 2015

„Crazy Stupid Love” – One Shot cz.1

„Narrator”
Kolejny słoneczny dzień w LA, kolejny wrześniowy poniedziałek… Co wiąże się z podwójną lekcją WF-u. Dla Rossa z klasy 3 liceum to czysta przyjemność móc ćwiczyć, ruszyć się po weekendzie spędzonym na jedzeniu. Dla Laury z tej samej klasy, kolejne dwie godziny męczarni.

„Laura”
Jak ja nie cierpię  poniedziałków… Niechętnie poszłam do szkoły. Zaczynaliśmy chemią. Dziś mamy mieć trochę praktyki. Nasza pani uparła się, że dobierze nas w pary, tak byśmy pracowali, a nie gadali o sprawach osobistych.
- Laura… Ty będziesz dziś pracować z Rossem. Usiądźcie tam. – pokazała ręką moje dzisiejsze stanowisko „pracy”.
- Dobrze. – odpowiedziałam i usiadłam z Rossem na wyznaczonym miejscu.

Ross – największy przystojniak w klasie, młodszy brat mojej przyjaciółki. Kochają się w nim wszystkie oprócz… Mnie. Ja jedyna z całej szkoły jestem obojętna w stosunku do niego. Nie łażę za nim i go nie zamęczam. Jesteśmy tylko kolegami z klasy i to się nie zmieni. Ross nie jest w moim typie.

Na lekcji chemii robiliśmy różne doświadczenia. Z Rossem współpracuje się bardzo miło. Jest uprzejmy, zachowuje się odpowiednio tj. dba o bezpieczeństwo na stanowisku pracy i nie flirtuje na zajęciach. Wydaje się być ideałem.

Kolejną lekcją był WF. W drodze z sali do sali Ross podszedł do mnie.
- Moi kumple śmieją się, że podczas naszej współpracy na zajęciach było widać chemię między nami. – powiedział z uśmiechem.
- Jak mogłoby nie widać chemii między nami, skoro robiliśmy doświadczenia z różnymi odczynnikami chemicznymi na lekcji chemii? – odpowiedziałam mu sarkastycznie.
- Jesteś naprawdę urocza.
- Dziękuję. – zawstydziłam się lekko. Nikt wcześniej nie prawił mi komplementów.
- Lubię jak nas odwiedzasz. Rydel mówi, że jesteś wolna…
- Nawet nie myśl, że się z Tobą umówię. – oznajmiłam mu podniesionym tonem.
- Kto mówi o umawianiu się? Możemy od razu zostać parą i nie umawiać się na randki.
- To w ogóle nie wchodzi w grę. Koledzy i nic więcej. – powiedziałam dobitnie i ruszyłam przed siebie.

W szatni wyjęłam z torby zwolnienie jak pozostałe dziewczyny. Wszystkie razem poszłyśmy oddać zwolnienia.

„Ross”
Był WF. Dziewczyny jak zwykle siedziały na ławce i plotkowały. Zastanawiam się czy w ogóle kiedykolwiek ćwiczyły na zajęciach wychowania fizycznego. Zawsze coś wymyślą. To okres, to ból głowy itd.
Razem z chłopakami nabijaliśmy się z nimi podczas rozgrzewki, a następnie gry w kosza.
Pięć minut przed dzwonkiem poszliśmy się przebrać. Gdy wychodziłem z szatni niechcący wpadłem na Laurę.
- Przepraszam. To moja wina, nie patrzałem jak idę. – przeprosiłem ją.
- Nie to ja przepraszam. Chodzę cały dzień taka zamyślona.
- Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało. – powiedziałem ze śmiechem.
- Masz rację. – odpowiedziała.
W tym momencie zapadła między nami cisza. Staliśmy i patrzeliśmy sobie w oczy. Nawet nie wiem kiedy nasze usta złączyły się w czułym pocałunku. Była to krótka chwila, ale bardzo magiczna. W końcu to był mój pierwszy pocałunek.
- Przepraszam. – powiedziała speszona. – To nie powinno się wydarzyć…
- Nic się nie stało. Całkiem miło było się z Tobą całować.
- Nie przesadzaj. Nigdy wcześniej tego nie robiłam…
- Przyznam szczerze, że ja też. I uwierz mi, że cudownie całujesz. – uśmiechnąłem się szeroko do niej.
- Ty też cudnie całujesz. Nie sądzę by był to twój pierwszy…
- A jednak. Idziemy? – spytałem.
- Jasne. – odpowiedziała i razem ruszyliśmy do kolejnej sali.

Pozostałe lekcje minęły szybko. Równie szybko minęła mi podróż do domu.
- Już jestem! – oznajmiłem od wejścia.
- Jak było w szkole? – spytała mama, gdy już po umyciu rąk usiadłem w kuchni przy stole i czekałem na obiad.
- Świetnie. Na chemii pracowałem z Laurą.
- Tą Laurą, z którą przyjaźni się Delly?
- Tak z tą. Jest naprawdę miła i pracowita.
- O tak. Nawet ja ją lubię i mam nadzieję, że kiedyś będzie moją synową…
- A z którym z nas miałaby wziąć ślub? – spytałem.
- Hmmm… - zastanawiała się. – Z Tobą? Chyba, że Ci się nie podoba…
- Ze mną? Serio? Nie żebym miał coś przeciwko, ale ona jedyna ze szkoły jest obojętna wobec mnie. Nie wliczając tego pocałunku podczas przerwy po zajęciach z WF-u…
- Powtórz to ostatnie zdanie?
- Nie wliczając tego pocałunku podczas przerwy po zajęciach z WF-u… - powtórzyłem.
- Że co? Jak? – pytała.
- Sam nie wiem. Przypadkiem na siebie wpadliśmy i ona mnie pocałowała… A może to ja ją? Nie wiem… To była chwila… Nie wiem jak to się stało…
- To był twój pierwszy pocałunek synuś. Jak uroczo… Mam nadzieję, że będzie między Wami coś więcej.
- Chciałbym, ale… Nie wiem czy ona chce…

„Laura”
Przyszłam do Delly. Potrzebuje jej rady. Facet od WF-u już nie wierzy w to, że ciągle boli mnie głowa. Opowiedziałam Rydel wszystko.
- Musisz zajść w ciążę. Wtedy nie będziesz musiała ćwiczyć…
- Tylko kto będzie chciał to zrobić ze mną? Tą najmądrzejszą w szkole Laurą, która jest wyjątkowo płaska i bardzo wybredna…
- Ross.
- Co Ross?
- Ross to z Tobą zrobi.
- Ty myślisz, że największe ciacho w szkole, które kompletnie nie jest w moim typie zrobi to ze mną?
- Tak, bo Ty jesteś w jego typie.
- Żartujesz.
- Wcale nie.
Droczyłyśmy się jeszcze jakiś czas.
- Na razie, póki nie przekonasz się do Rossa i nie zajdziesz w ciążę mam pomysł.
- Jaki?
- Chodź ze mną. – pociągnęła ją do kuchni. Akurat nikogo tam nie było. Wzięła nalała do pierwszej lepszej miski wody i rozlała na podłodze. Następnie przetarła ją niedokładnie mopem.
- Teraz słuchaj uważnie Lau. Przejdziesz się po mokrej podłodze, pośliźniesz się i złamiesz nogę. Trzy miesiące bez WF-u. I najważniejsze. Jeśli ktoś się Ciebie spyta jak to się stało, przypadkiem pośliznęłaś się na mokrej podłodze. Jasne?
- Tak.
- To do dzieła.

CDN…


----------------------------------------
Witam Was serdecznie po ponad miesiącu.
Przed Wami pierwsza z trzech części One Shota.
Nie wiem kiedy dodam kolejne części mimo iż są napisane.
Wszystko w zależności od tego kiedy będę miała czas.
Piszcie swoje opinie w komentarzach.
Pozdrawiam i do napisania <3

środa, 11 lutego 2015

„Ślubny rozwód” 2 - One Shot

W poprzedniej części: Ross i Lau pobierają się. Wszystko jest dobrze do czasu poznania przez Rossa tajemnicy.

~*~

[To co tam zobaczyli nie tylko oni, zamurowało ich...] Na sali weselnej pojawił się nie kto inny niż... Wujek Ratliffa.
- Wujek? Przecież Cię pochowaliśmy. - Ell rzucił się mu na szyję.
- To na pewno nie jest twój wujek. - Ross odezwał się.
- Dlaczego tak twierdzisz?
- Bo jak wybiegłeś na taras Laura wykonała podejrzany telefon.
- Może nie dzwoniła tylko łapała Wi-Fi w kiblu?
- Na pewno dzwoniła, bo nerwowo chodziła po korytarzu z telefonem przy uchu, powtarzając w kółko „No odbierz w końcu...”.
- Oj Ross, Ross. Jesteś naiwnym idiotą. - Ell jeszcze bardziej wtulił się w wujka.
- Sam jesteś. - odburknął mu Ross. - To nie jest Twój wujek, tylko przebrany za niego Luke.
- Czy ktoś tu o mnie mówił? - Hemmings stał w drzwiach.
- I co Ross? Głupio Ci? To jest mój wujek, a Ty ogłosiłeś już rozwód. Nie wiadomo czy Lau będzie jeszcze Cię chciała...

~*~

Wesele skończyło się o 3 w nocy. Ross jeszcze nie rozmawiał z Laurą. Postanowił zrobić to po weselu. Wrócił z brunetką do domu. Położyła się na ich łóżku. On zrobił to samo. Obrócił ją twarzą do siebie i przytulił.
- Przepraszam Cię za ten incydent. Nie chcę się z Tobą rozwodzić. Kocham Cię. - pocałował ją.
- Ja też Cię kocham i też nie chcę rozwodu. Powiedz mi tylko dlaczego najpierw nie porozmawiałeś ze mną tylko od razu ogłosiłeś rozwód?
- Nie potrafiłem z Tobą rozmawiać po tym co usłyszałem...
- Nic się nie stało Rossy. - pocałowała go namiętnie.
- A powiesz mi jaka jest prawda? Serio kogoś zabiłaś?
- Nie Rossy. Vanka i Rik to wymyślili, bo Ty podobasz się Van, a ja Rikowi. Po za tym Van nie przepada za Ellem. I tyle z tego. - znów go pocałowała.
- A do kogo dzwoniłaś?
- Na telepizzę.
Ross zaczął się śmiać.
- No co? Byłam głodna, a przez Ciebie tort nie wjechał na salę. Pamiętasz dobrze jak Rik się oburzył.
- Pamiętam. Powiedział „Nie mogłeś tego ogłosić po torcie?”.
Śmiali się w najlepsze.
- Wszystko między nami ok? - spytała Laura kiedy się uspokoili.
- Teraz już tak. - pocałował ją.
- To co? Czas na noc poślubną...
Raura zaczęła się nawzajem rozbierać. Ross tulił ją oraz całował czule i namiętnie za razem. Laura tuliła go i odwzajemniała pocałunki. Było jak dawniej. Byli blisko siebie i się kochali w obu znaczeniach tego słowa...

~*~

Kilka miesięcy później doczekali się swoich upragnionych Rossiątek. Stworzyli szczęśliwą rodzinę. Żadne tajemnice nie były wstanie ich rozdzielić.


The End

wtorek, 27 stycznia 2015

„Ślubny rozwód” - One Shot

W LA był piękny słoneczny dzień. Dwoje zakochanych w sobie ludzi ma dziś przysięgnąć miłość, wierność i uczciwość małżeńską. On bogaty, wysoki blondyn z rodziny Lynch. Ona zwyczajna dziewczyna z rodziny Marano. Są razem bardzo szczęśliwi.

~*~

Pan młody o imieniu Ross szykował się ze swoim rodzeństwem do tej najpiękniejszej w życiu ceremonii. Jego bracia Riker, Rocky i Ryland pomagali mu z garniturem. Jeden prasował marynarkę, drugi koszulę, a trzeci spodnie. Rydel czesała włosy Rossa. Jego rodzice stresowali się jeszcze bardziej niż on. Chodzili po całym domu i cały czas coś poprawiali. To koszulę Rika, to muszkę Rocky'ego...

~*~

Rodzina panny młodej ~ Laury była bardzo opanowana i dobrze zorganizowana. Lau nie miała wątpliwości jak wszystkie panny młode. Była pewna swojej decyzji, bo kochała Rossa nad życie. Uwielbiała jego głos i czekoladowe oczy, a każda noc spędzona z nim była magiczna. Teraz zakłada na siebie śnieżnobiałą suknię ślubną. Siostra Laury ~ Vanessa jej pomaga i zachwyca się sukienką. Rzeczywiście sukienka jest prześliczna. Ma dużo falbanek i koronek. Do tego delikatny welon. Laura wygląda cudownie...

~*~

Punktualnie o 17, gdy biły dzwony, Ross i Laura złożyli sobie przysięgę i założyli na palce obrączki. Do tego jeszcze słodki pocałunek. Rodzice, rodzeństwo i goście dosłownie się rozpłakali. Aż zabrakło im chusteczek. Gdy ceremonia się skończyła wszyscy zaproszeni goście opuścili mury kościoła. Po chwili wyszła stamtąd młoda para, która została obsypana ryżem. Najpierw rodzice składali życzenie tej dwójce. Później rodzeństwo. Rik powiedział coś do Rossa.
- Ross zobaczysz, jeszcze Cię Lau będzie wałkiem po łbie waliła.
- Ja nie jestem taka okrutna. - oburzyła się wspomniana wcześniej brunetka.
- Właśnie Rik. Ona by mi nic nie zrobiła. Za bardzo mnie kocha.
- Nie byłbym taki pewien. - poszedł.
- Nie przejmujcie się nim. - Delly ich pocieszyła.

~*~

Goście pojechali do restauracji specjalnie zamówionymi limuzynami. Natomiast para młoda wybrała się pieszo nad rzekę, gdzie czekała na nich gondola. Wsiedli do niej. Laura dostała białą koronkową parasolkę. Płynęli tak sobie, a fotograf robił im zdjęcia.
- Laura, usiądź do Rossa na kolano. Ross, Ty zbliż swoją twarz do jej twarzy. Tak. jakbyś chciał ją pocałować. - nakazał fotograf. Zrobili tak jak kazał. Zdjęcie wyszło prześlicznie. Razem byli przesłodcy.

~*~

O 18 para młoda pojawiła się w restauracji. Wznieśli toast. Ross i Laura jak na świeżo upieczone małżeństwo przystało zatańczyli pierwszy taniec. Był on do utworu R5 ~Stay With Me. Na koniec piosenki Raura pocałowała się. Wszyscy zasiedli do stołów i zjedli coś na podobę obiadokolacji. Gdy się posilili wrócili szaleć na parkiecie. Ross zniknął z Rikiem na balkonie.
- Ross musisz coś wiedzieć. Dowiedziałem się o tym dopiero teraz od Van.
- O co chodzi Rik?
- Laura, ona Cię okłamała. Coś przed Tobą zataiła.
- To nie możliwe. - Ross opadł na ławeczkę stojącą nieopodal. - Powiedz mi co zataiła przede mną?
- Ona i Luke Hemmings kiedyś zamordowali człowieka.
- To było dawno temu?
- Właśnie, że niedawno. To oni zabili wujka Ella.
- Tego co miał pogrzeb dwa miesiące temu?
- Tak. Tego.

~*~

Wybiła północ. Właśnie miał wjechać tort, kiedy Ross przejął mikrofon.
- Ogłaszam rozwód! - to co powiedział wszystkich zamurowało. - Laura zataiła przede mną coś bardzo ważnego.
- Ciekawe co? - goście szeptali między sobą.
- Laura razem z Lukiem Hemmingsem zamordowała wujka Ratliffa Ellingtona.
- Dlaczego to zrobiłaś?  - Ell miał pretensje do Lau. Zapłakany wybiegł na balkon. Usiadł na ławeczce i schował twarz w dłoniach. Po chwili poczuł czyjąś dłoń na swoich plecach. Podniósł głowę i zobaczył Rydel. Blondynka starła jego łzy i przytuliła.
- Nie płacz Ell. Zauważ, że Ross bierze z nią rozwód. Nie będziemy musieli oglądać tej paskudy.- ucałowała go w policzek i wróciła z nim do restauracji. To co tam zobaczyli nie tylko oni, zamurowało ich...

CDN...

środa, 14 stycznia 2015

„Delly kociarka” - One Shot

One Shot zadedykowany Rikeroholic

„Rydel”
Wracałam właśnie z zakupów, kiedy pod moim domem zobaczyłam bezdomnego kotka. Piątego w tym miesiącu. Zabrałam go do domu jak cztery poprzednie. Nazywają się: Rik, Rocky, Rossy i Ryry. Ten będzie Ell. Brakuje jeszcze jednego, który nazywałby się Delly.
- Już jestem! - krzyknęłam od wejścia. Zakupy rzuciłam w swoim pokoju, a kotka zabrałam do łazienki. Wstawiłam go do wanny i wykąpałam. Następnie nakarmiłam go i zabrałam do weterynarza, który zbadał i zaszczepił kociaka. Zabrałam Ella do sklepu i kupiłam mu obróżkę, zabawki i kocyk. Przeszczęśliwa wróciłam do domu. Mały Ell pobiegł do kuchni i przestraszył Stormie.
- Co to jest!? Kolejny kot!? - wrzeszczała na cały dom.
- Tak. To kolejny kot. Nazywa się Ell. - uspokoiłam mamę.
- Rydel, ile razy mam Ci powtarzać, że nasz dom jest za mały na tyle zwierząt?
- Ale mamo... - jęczałam.
- Żadnego ale. Zabieraj kota i idź do siebie.
Zrobiłam tak jak mama kazała. Zabrałam kotka i poszłam do swojego pokoju. Tam czekały moje cztery pozostałe koty. Pobawiłam się z całą moją piątką.

*kilka dni później*
„Ross”
Dziś mamy wywiad w telewizji śniadaniowej. Wszyscy zebraliśmy się w studiu punktualnie o 9. Weszliśmy na wizję. Zaśpiewaliśmy całą EP-kę Heart Made Up On You. Usiedliśmy na kanapie. Rydel niańczyła swoje kotki. Gdy prezenter telewizyjny oddał jej głos nawijała tylko i wyłącznie o swoich kotkach. W pewnym momencie kotek Ell uciekł.
- Ell gdzie jesteś? - wołała.
- Cały czas jestem tutaj. - odezwał się nasz perkusista.
- Nie o Ciebie chodzi tylko o kotka. - Rydel wybiegła ze studia.
- Ross, teraz Ty odpowiesz na kilka pytań. - zestresowałem się na te słowa.
- Dobrze. Proszę pytajcie. - nie dałem po sobie poznać, że się boję tych pytań.
- Tak, więc pierwsze pytanie. Co jest między Tobą, a Laurą Marano?
- Nic. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- Ale na pewno?
- Na pewno.
- Jakoś Ci nie wierzymy. Po za tym mamy dowody na Raurę. Dała je nam twoja mama.- pokazał mi kilka zdjęć. Na jednym z nich całowałem się z Lau, a na drugim byłem z nią w łóżku. Teraz będzie ciężko wszystkiemu zaprzeczyć, ale spróbuję.
- Te zdjęcia są zrobione w photoshoopie! - krzyknąłem zdenerwowany i wstałem z kanapy.
- Ross spokojnie. - Rik położył mi rękę na ramieniu i posadził mnie na kanapie. - Oni to robią celowo.
Słowa Rika mnie uspokoiły. Teraz nie dam się sprowokować, a mój sekret zostanie bezpieczny.

„Rydel”
Po pół godzinie znalazłam kotka w schowku na miotły. Gdy nachyliłam się by go podnieść, ktoś zamknął mnie tam na klucz. Waliłam w drzwi, ale na próżno. Gdy wyważyłam zamek i wyszłam było już po wywiedzie. Zobaczyłam Laurę w studiu. Pogadałyśmy chwilę, bo pojawił się Ross.
- Lau, musimy pogadać. - chwycił ją za rękę i zaprowadził w inny kąt. Do mnie podszedł Ell.
- Delly muszę Ci coś wyznać. Kocham Cię i chcę z Tobą być mimo iż jesteś taką kociarą.
- Ja też Cię kocham. - pocałowaliśmy się.
Tymczasem Ross oświadczył się Lau. Wszyscy to widzieli i słyszeli, bo kamery nie były wyłączone, a Ross nie oddał mikrofonu.
- Teraz to nie dadzą im spokoju. - śmiałam się z Raury, którą cały czas ktoś zaczepiał.
- Ell, my będziemy się ukrywać by mieć spokój? - spytałam się go słodko.
- Jak chcesz księżniczko. - pocałowaliśmy się.


------------------------
Hejka.
Zauważyliście jakiekolwiek powiązanie między tym One Shotem a poprzednim?
Pozdrawiam i do napisania <3

wtorek, 6 stycznia 2015

„Miłość z pociągu” - One Shot

„Ross”
- Jaki dziś piękny dzień. – westchnąłem i popatrzałem przez hotelowe okno. Obróciłem się i odszedłem od niego. Przebrałem się, po czym spakowałem resztę moich rzeczy do walizki. Wyszedłem z hotelu i ruszyłem na stację kolejową. Spojrzałem na tablicę  odjazdów. Mój pociąg jest opóźniony. Wściekły odwróciłem się i wpadłem na jakąś brunetkę. Była całkiem, całkiem.
- Pójdziesz ze mną do łóżka? -  spytałem prosto z mostu.
- Oczywiście… - odpowiedziała na co się ucieszyłem. -…że nie! – dokończyła i z całej siły uderzyła w policzek.
- Au! – krzyknąłem i złapałem się za policzek. Ludzie zaczęli się nabijać; „Taki odważny i silny Lynch, a uderzenie w policzek go boli…”, „Ross Lynch zachowuje się jak baba…” i tym podobne.
W tym momencie straciłem wszystko. Swoją fajność, pewność siebie…

„Laura”
Co ten debil sobie myślał? Że jest sławny i wszystkie laski na niego lecą? To się wielce pomylił. Ja tam na niego nie lecę, a wręcz nienawidzę i to się nigdy nie zmieni.
Zamyślona ruszyłam na pociąg. Wsiadłam do niego, odłożyłam bagaż i zajęłam swoje miejsce. Wyjęłam jeszcze telefon i napisałam do Van o tym co się wydarzyło. Schowałam urządzenie powrotem do torebki. W tym momencie w moim przedziale pojawił się ten idiota Ross. Odłożył swoją walizkę i zajął miejsce naprzeciwko mnie. Ta podróż zapowiada się okropnie, bo będę musiała znosić Lyncha i jego mordę.

„Ross”
Trafiłem akurat do przedziału tej laski, od której oberwałem na stacji. Chciałem z nią porozmawiać, ale bałem się, że znów „skrzywdzi” moją śliczną buziulkę.
Minęło pół podróży. Brunetka nie odzywała się do mnie, więc w końcu zebrałem się na odwagę i zagadałem do niej.
- Hej, jestem Ross. A Ty? – spytałem nieco niepewnie.
- Laura. – rzuciła od niechcenia i zaczęła oglądać paznokcie.
- Chcesz ciastko? – spytałem pokazując na pudełko delicji.
- Może być. – odpowiedziała, więc podałem jej ciastka. Zjadła jedno, drugie, trzecie… Aż w końcu okazało się, że całą paczkę. Uśmiechnąłem się do niej.
- Co jest? – spytała.
- Nic. Po prostu jesteś brudna od czekolady.
- Gdzie?
- W kąciku. – przybliżyłem się do niej. Już miałem ją pocałować, kiedy pociąg gwałtownie zahamował. Wszystkie bagaże pospadały z półek. Ja wylądowałem na podłodze, a Lau na mnie. Skorzystałem z okazji i położyłem ręce na jej pośladkach oraz pocałowałem ją. O dziwo odwzajemniła pocałunek. Po chwili postanowiła wstać. Podparła się rękoma i usiadła na mojej klacie. To co się działo musiało wyglądać przekomicznie.

„Laura”
Kompletnie nie wiem co mi odbiło. Całowałam się z Lynchem! Szybko wróciłam na swoje miejsce. Wyjęłam telefon z torebki i wystukałam smsa do Van. Nic mi nie odpisała.
Cały pozostały czas spędzony w pociągu, Ross mnie podrywał. Później gdy był czas wysiadać, Lynchu pomógł mi z bagażem, a na dodatek zamówił taksówkę. Gdy przyjechała, wsiadłam do niej.
- Dziękuję Ci za wszystko. Nie musiałeś tego dla mnie robić… - cmoknęłam go w policzek. Chciałam już zamknąć drzwi i odjechać, ale Ross nachylił się do mnie i pocałował czule, bardzo czule. Chciałam by ta chwila trwała wiecznie, lecz tak się nie da. W końcu blondyn odkleił się ode mnie i mogłam odjechać.
Gdy wróciłam do domu, rozpakowałam się i zrobiłam pranie. Zmęczona usiadłam na kanapę obok Van.
- Pewnie mi nie uwierzysz, ale muszę Ci coś wyznać. Zakochałam się w tym Rossie.
- To chyba fajnie? – spytała siostra.
- No właśnie. Chyba. A co jeśli zależy mu tylko na łóżku? Przecież opowiedziałam Ci o tej akcji na stacji.
- Oj Lau, Lau. Nie dziw się mu. Jesteś śliczna. Po za tym każdy normalny chłopak by tak powiedział. Ross na pewno jest świetnym chłopakiem.
- Może i masz rację. – cmoknęłam siostrę w policzek i poszłam się położyć do swojego pokoju.

„Ross”
Wróciłem do domu nieco załamany, bo przecież mogę już nigdy nie spotkać Lau. Walizkę zostawiłem mamie, a sam usiadłem z Rikiem. Opowiedziałem mu o mojej Lau.
- Wow brat. Może ja też będę jeździł pociągiem i znajdę żonę.
- Serio Rik? Ty i żona? To by nie wypaliło.
- Jesteś samolubny, bo chcesz mieć wszystko, a ja mam być sam…
- Wcale nie! Ja po prostu jestem szczery.

*2 miesiące później*

„Laura”
Od dwóch miesięcy nie spotkałam Rossa. Z tego powodu jest mi przykro. Pokochałam tego blondaska. Wtedy w tym pociągu był taki uwodzicielski, seksowny… Brakuje mi jego uśmiechu…
Szłam tak zamyślona, kiedy na kogoś wpadłam. Podniosłam wzrok i ujrzałam mojego Rossia. Rzuciłam mu się na szyję i zaczęłam go całować. Z każdym kolejnym pocałunkiem było coraz czulej i namiętniej.
- Kocham Cię. – szepnęłam mu do ucha.
- Ja Ciebie też. Nawet nie wiesz ile Cię szukałem…
- A właśnie, że wiem ile. Tyle samo co ja Ciebie.

-----------------------------
Hejka!
Z tym One Shotem zajęłam 3 miejsce w konkursie u Lauren Coolness (na blogu: http://maranor5story.blogspot.com).
Następne One Shoty już wkrótce.
Do napisania <3

sobota, 3 stycznia 2015

LBA

Dziękuje za nominację wspaniałej Rikeroholic <3

Oto pytanka od niej:
1. Czy myślisz, że Rydellington rzeczywiście istnieje?
Myślę, że tak. Są na to dowody w postaci zdjęć i filmów.

2. Czy masz jakieś zwierzątko?
Tak. Mam psa, który wabi się Nelson. A to jego zdjęcie.

3. Gdzie się uczysz?
(szkoła podstawowa/gimnazjum/liceum/technikum/zawodówka/studia)
Uczę się w gimnazjum. Jestem z klasy 1ag.

4. Czy lubisz śpiewać?
Bardzo. Najchętniej śpiewam piosenki R5 oraz samego Rossa ;)

5. Czy jesteś/byłaś/chciałabyś być wolontariuszką?
Byłam, jestem i zamierzam nadal być :)

6. Czy jakaś osoba jest dla Ciebie wzorem/autorytetem?
Zawsze to była moja mama. Teraz oprócz niej jest jeszcze Ross Lynch <3

7. Czy łatwo jest Cie urazić/zdenerwować?
Urazić bardzo łatwo. W szczególności jeśli chodzi o Rossa.
A zdenerwować... Ciężko... Chyba, że pendrive się popsuje ;)

8. Czy uprawiasz jakiś sport?
Fitness (razem z panem od WF-u ćwiczymy na stepach).

9. Czy jesteś tolerancyjna wobec homoseksualistów?
Tak. To też ludzie, więc czemu miałabym ich nie tolerować?

10. Czy masz swoje motto życiowe?
Tak.

11. Czy jest jakiś blog, który byś mi poleciła do czytania?
Nie, gdyż wszystkie, które czytam, Ty czytasz ze mną ;)

Ja nominuję:

Pytania ode mnie:
1. Jakie pary shippujesz?
2. Co Cię inspiruje?
3. Jaki rodzaj muzyki słuchasz?
4. Jaki jest Twój ulubiony blog i jaki byś mi poleciła?
5. Czy masz rodzeństwo?
6. Spotkałaś/chciałabyś spotkać swojego idola?
7. Lubisz jadać w miejscach typu McDonald/KFC?
8. Jakie są twoje ulubione książki/filmy?
9. Co lubisz robić w wolnym czasie?
10. Jaki jest Twój ulubiony deser?
11. Jakie jest Twoje hobby? (poza blogowaniem)

To by było na tyle. Czekajcie na kolejny One Shot, którego premiera już niebawem ;)

wtorek, 23 grudnia 2014

„Wishlist” – One Shot

Był piękny grudniowy dzień. Wszyscy w śnieżnym LA szykowali się do świąt…

~*~

Mark Lynch wybrał się z najstarszym synem Rikerem na targ po choinkę.
Rocky razem z kumplem Ellingtonem stroili dom od zewnątrz ~ zawieszali lampki, powiesili świąteczny stroik na drzwi oraz wystawili renifera, który, gdy tylko zapadnie zmrok zabłyśnie jeszcze jaśniej niż gwiazda.
Ryland bardzo chciał komuś pomóc np. Rocky'emu i Ellowi. Poszedł do nich. Zaoferował pomoc, a Ci przebrali go za bałwana.
Stormie razem ze swoją matką i teściową oraz matką Ellingtona szykowała wigilijne potrawy.
Rydel jedyna dziewczyna z rodzeństwa Lynchów malowała z ukochanym braciszkiem Rossem logo R5 na bombkach.

~*~

Ross nie był szczęśliwy. Jego świąteczna lista życzeń była inna niż reszty rodzeństwa. Każdy coś chciał dostać, lecz nie on. On marzył o tym, że ktoś go pokocha i da choć jednego buziaka pod jemiołą. Mówił ktoś, ale myślał o jednej dziewczynie ~ swojej przyjaciółce z planu Laurze Marano.

~*~

Laura była smutna, gdyż Vanessa odebrała jej jakąkolwiek nadzieję. Marzyła ona o rzeczach, z których jej starsza siostra się nabijała… Np. poślubić Luka Hemmingsa i mieć z nim całą gromadę dzieci. Ness tłumaczyła jej, że to nie może być świątecznym życzeniem, gdyż w jedną noc jest to nie możliwe, a po za tym Luke ma już jakąś dziewczynę.

~*~

Cheryl Ratliff wróciła do domu. Stroiła choinkę z rodziną. Ich drzewko było małe, skromnie ustrojone, ale przepiękne. Ellington włączył lampki tak, że świerk opleciony nimi rozbłysnął milionami kolorów. Patrząc na tą śliczną choinkę, Ratliffowie pakowali skromne podarki dla Lynchów i siebie nawzajem.

~*~

Mark Lynch razem z Rikerem przynieśli do domu olbrzymią sosnę. Ross pomógł im ją postawić. Następnie całą rodziną ustroili drzewko. Powiesili bombki, opletli łańcuchami i lampkami tą uroczą choinkę. Wuj Shor włożył wtyczkę do gniazdka. Świąteczne drzewko zabłysło miliardami barw… Razem zaczęli pakować pozostałe prezenty, których nie zdążyli wcześniej.

~*~

Wigilia.
Rodzina Marano zasiadła właśnie do bogato zastawionego stołu. Atmosfera była trochę sztuczna. A nawet bardzo.
Laura nie jadła tylko zerkała na jodłę kaukaską, którą ojciec przywiózł od jakiegoś wuja. Choinka była ustrojona w złote bombki, złote łańcuchy i lampki, które mieniły się odcieniami złota.

~*~

Na wieczerzę wigilijną do Lynchów zjechała się cała ich wielka rodzina oraz rodzina Ratliffów. Nim zasiedli do stołu, złożyli sobie życzenia i podzielili się opłatkiem.
Wigilia była skromna. Pod obrusem było trochę sianka. Choinka wyglądała elegancko, mimo iż nie była zbyt bogato ustrojona.

~*~

Po kolacji wigilijnej nadszedł czas rozpakowywania prezentów. Vanessa dostała nowego tableta, a Laura dostała nowego smartfona. Lecz młodsza Marano nie ucieszyła się. To nie to o czym marzyła. Smutna wyszła z domu.

~*~

Lynchowie rozpakowywali prezenty.
- Ale fajnie! Nowy motor! – krzyknął wesoły Ross, ale po chwili ta radość zniknęła. Znów przypomniało mu się o czym marzył...
- Playstation! – wrzasnął Ryland.
- Lokówka! Rower! Telewizor! – przekrzykiwali się wszyscy jeden przez drugiego.
Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Ja otworzę! – zawołał Ross i ruszył do drzwi.
Blondyn po chwili był już przy drzwiach. Otworzył je i zobaczył Laurę.
- Lau? Co Ty tu robisz w Wigilię?
- Wpadłam złożyć życzenia.
- W takiej pogodzie? Śnieg tak sypie, że świata nie widać, a Ty przychodzić składać mojej rodzinie życzenia?
- Tak, a co? Zabronisz mi?
- Nie… Wejdź. – zabrał od niej płaszcz i dał kapcie. Wziął ją za rękę i zaprowadził do salonu, gdzie była reszta rodziny.
- Mamy gościa! – krzyknął lecz nikt go nie słuchał. – Siadaj. – posadził Lau w fotelu koło kominka. – Ogrzej się trochę, a ja przyniosę Ci gorącą czekoladę. – jak powiedział tak zrobił.
Czas mijał im szybko.
- Może ja coś zagram i razem zaśpiewamy? – spytał lecz nikt oprócz Lau go nie słuchał. Wzruszył ramionami i poszedł po swoją gitarę Lunę. Stanął na środku pokoju tuż pod jemiołą, zupełnie o tym nie wiedząc.
- Co mam zaśpiewać!? – tym razem spytał głośniej.
- Marsz pogrzebowy! – krzyknął uradowany Rik.
- Chyba Ci się okazje pomyliły. – Rydel zdzieliła starszego brata przez łeb.
- To może ja zaśpiewam „Wishlist”, a Wy się zastanowicie co mam zagrać następnie.
Ross zaczął grać pierwsze dźwięki.
- To dla Ciebie Laura.

You make my heart beat
Faster than you know
When you meet me
Underneath the mistletoe
' Cause all I want for Christmas
Is a kiss
Just a kiss
One kiss from you

Śpiewał, a Lau analizowała każde jego słowo.

„Sprawiasz, że moje serce bije
Szybciej , niż myślisz
Kiedy spotkasz mnie
Pod jemiołą
Bo wszystko czego chcę na święta
Jest pocałunek
Tylko pocałunek
Jeden pocałunek od ciebie”

Ross zaśpiewał tylko krótki fragment, gdyż Laura wstała i podeszła bliżej niego, po czym go pocałowała. Kąciki Rossa uniosły się do góry. Spełniło się jego życzenie ze świątecznej listy.
- Kocham Cię Lau.
- Ja Ciebie też Ross.
- Awwwww… - westchnęli wszyscy obecni w salonie, a Ross i Laura znów się pocałowali.

~*~

Kilka lat później we Wigilię, Ross i Laura znów stali pod ta samą jemiołą i się całowali. Zmieniło się tylko to, że teraz Lau była żoną Rossa i, że mieli już piątkę dzieci oraz to, że na wigilijną kolację przyszła też cała rodzina Marano.

~*~


Wszyscy byli szczęśliwi, że mają siebie. Żadne prezenty nie miały dla nich większego znaczenia. Najważniejsza była miłość…


--------------------------
Hejka!
Witam Was po małej przerwie z tym świątecznym One Shot'em. Liczę, że podzielicie się swoją opinią o nim w komentarzach.

Chciałabym złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Dużo zdrowia, szczęścia i miłości oraz spełnienia marzeń.

Wesołych świąt i do napisania! <3


Obrazek by: Wiki R5er & Rikeroholic